Love is in the air || Nasza sesja brzuszkowa!

W pierwszej chwili pomyślałam, że wystarczy mi jak nasze zdjęcia wstawię tylko na instagrama i facebooka. Jednak doszłam do wniosku, że chcę mieć je też tutaj, na blogu, w miejscu, które sobie cenię, więc dlaczego miałabym zrezygnować ze wstawienia kilku ujęć z tak pięknej sesji jaką wykonała nam Kasia, z okresu kiedy nasz Skarb był jeszcze w brzuszku?

Zdjęcia robiliśmy na początku lipca (aż trudno uwierzyć, że to już prawie dwa miesiące oraz że Lili ma już miesiąc!). Szczerze mówiąc myślałam, że ich w końcu nie zrobimy, przez co oczywiście chodziłabym zła jak osa przez najbliższe dziesiąt lat, ale jednak obędzie się bez moich fochów.

Uwielbiam uwieczniać chwile, a ta sesja jest dla mnie wyjątkowa, bo jesteśmy na niej w trójkę, choć jeszcze wtedy nasze Maleństwo kręciło się w brzuchu. Ciąża był to dla mnie piękny czas, z wieloma wyzwaniami po drodze. Cieszę się i naprawdę doceniam, że mogłam ją przeżyć pełna sił, bez większych dolegliwości utrudniających codzienne funkcjonowanie i bez nieprzyjemności, na które bywają narażone kobiety w ciąży. Bardzo jestem wdzięczna, za to jak te 9 miesięcy wyglądało, gdyż słysząc historie różnych kobiet często niedowierzam w to, co ktoś opowiada, w to, jakim burakiem i prostakiem (mówiąc w prost) można być.

Podczas sesji niebo było dość pochmurne, choć udało nam się również złapać słońce i delikaty zachód. Mieliśmy dużo szczęścia z pogodą, bo był to deszczowy czas, z pochmurnym niebem, a jednak nam się udało wyłapać chwile – i to dosłownie, bo po skończonych zdjęciach (i gofrach w międzyczasie), gdy już wracaliśmy, złapał nas deszcz. Dosłownie może z 5, maksymalnie 10 minut po naszym odjeździe. #szczęściarze

Raz jeszcze dziękujemy Kasi za poświęcony nam czas i zatrzymanie tych chwil.
Zdjęcia znajdziecie również na blogu u Kasi i na pewno ujrzycie tam też inne ujęcia. 

komentarzy 6

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *