Maj 2020

the birth poster

Plan na maj był zacny, ale ciężki do zrealizowania dlatego też legł w gruzach, jeśli chodzi o wszelkie sociale, jak i o bloga ( z resztą łatwo można to zauważyć – ostatni wpis to podsumowanie kwietnia, a kolejny – maja;P) Dobra wiadomość (tak myślę) jest taka, że zdałam egzamin, które miałam zdać, magisterkę skończyłam pisać i mam nadzieję, że wszystko będzie z nią w porządku, bo nie ukrywam, że ten program antyplagiatowy, w który trafia praca, mimo wszystko trochę mnie stresuje. Jednakże to już prawie koniec. Jeśli wszystko będzie ok, to niedługo obrona. Naprawdę zaczynam czuć, że żyje. Ostatnie miesiące nie były dla mnie (dla nas;)) łatwe, studia dawały mi w kość. Kiedyś nie wiedziałam co oznaczają „zarwane nocki” i zwykle jak się uczyłam to gdy dochodziła 22 to padałam spać po całym dniu, a teraz? Teraz zdarzało mi się siedzieć do 3, 4 rano po czym wstawać ok. 7 czy 8, bo pisałam albo się uczyłam. Nie, nie, nie było miejsca na serial czy też film. Serio czekałam na koniec takiej codzienności, który w końcu nadszedł. Jak dobrze jest się wyspać, jak ja to zaczęłam doceniać…

1 Chillout na schodach 2 i 3. przytulaski 4. Spacer z gwiazdą i jej misiem

Spacer „nogami” 😉

Bo każda Gwiazda musi błyszczeć

1. Uciekinierka, „mamo, o tam!” 2. Kwiatuszki zawsze mile widziane 3. W drodze do babci z zabawkami w plecaczku oraz bukiecikiem dla babusi 4. Buziak dla mamusi Klaudusi

The birth poster + Lili mówiąca „lala, lala, tuli tuli” <3

1. Niedzielne śniadanie w łóżku 2. Kalosze poproszę 3. Poranek 4. Tak się je płatki … 5. Bajgiel domowy 6. Niunia śpi na ramieniu – uroczo!

1. Bańki – zabawy co nie miara 2. Mini sesja – niedługo wrzucę efekty tej i jeszcze jednej z Lili 3. Ależ te lalki mają z nią dobrze 4. Wzornik materiałów na albumy – przepiękny! @crystal_albums

Zapomniałam o najważniejszym zdjęciu! Pierwsza drzemka w domu w ciągu dnia na łóżku (do tej pory królował wózek). Ależ jestem z Niej dumna!

Szereg nieprzespanych nocy, tony zjedzonych słodyczy, litry wypitych energetyków i mamy to. Wszystko zdane (jakaż to ulga) i magisterka skończona, waga też dziwnym trafem pokazuje 2kg na plusie (ale to wina koronawirusa i siedzenia w domu, „wcale” nie miało wpływu na to moje wsuwanie czekolady jakby to ziemniaki były). Teraz spełnię w końcu swoje marzenie, jakie pojawiło mi się w ostatnim czasie i obejrzę jakiś stary film. Nie jest to wygórowane marzenie, ale naprawdę tak bardzo pragnę posiedzieć i po prostu coś obejrzeć bez klejących się oczu. I dzisiaj jest ten dzień – juhu!

Jutro Dzień Dziecka, jaram się, choć z prezentem (a raczej jego częścią) nawaliłam, bo nie przyjdzie na czas. Ale to nic, będziemy mieć nie Dzień Dziecka, a Tydzień Dziecka. Macie już prezenty kupione i zapakowane?

PS Lubicie takie wpisy, w których zebrane są zdjęcia z całego miesiąca?

PS2 Jutro na moim facebooku będzie niespodzianka z okazji Dnia Dziecka – koniecznie sprawdźcie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *