Marzec 2020 – niespodziewane zmiany

Marzec to miesiąc ogromnych, niespodziewanych zmian. Ktoś się takiego obrotu spraw spodziewał? Jeśli tak, to zapewne nieliczni. Ja nie. Nie wyobrażałam sobie czegoś TAKIEGO. Jest to ogromny szok i nowa rzeczywistość, której jakoś trzeba sprostać.

Cała ta sytuacja jest dla mnie abstrakcją. Ciężko to do mnie dochodzi, że czegoś nie wolno, szczególnie jeśli dotyczy to, tak zwykłych by się mogło wydawać, czynności i zajęć jak wyjście z domu na spacer, do sklepu, do ludzi. Spotkanie z bliskimi. W małym mieście da się odczuć zmianę, choć bywały dni kiedy ruch był podobny jak obecnie, ale oglądając co się dzieje w dużych miastach to widać różnicę, ogromną, choć wiadomo, że są wyjątki od reguły. Ale mimo wszystko szacun, za to, że dajemy radę jako społeczeństwo w tych ciężkich czasach, które tak naprawdę dopiero nadchodzą. Przeraża mnie ta wizja.

Spacery w marcu. Nieliczne. Było ich bardzo mało. Już od środy 18 marca siedziałyśmy głównie w domu. Każde wyjście dalej niż na podwórko powoduje, że mam wyrzuty sumienia.

1. gdy kwarantanna wchodzi za mocno 2. gofry na słodko 3. promienie słońca wpadające do domu 4. wiosenna garderoba Lili

Domowe typowe zajęcia – m.in. spanie, czytanie, zabawa. O pomysłach jak spędzać czas w domu z małym dzieckiem pisałam w tym wpisie.

Z racji na nudę. ..haha! Żartowałam! Ale wielu tak zaczyna, bo dla nich jest to nowa sytuacja, ale dla mnie i innych (głównie) rodziców siedzenie w domu jest dość dobrze znane. A jak masz pracować, to życzę szczęścia razy milion! Nie zrozum mnie źle – kocham swoje dziecko i wiem, że Ty również swoje kochasz bezgranicznie, prawda? Ale zrobienie czegokolwiek z małym dzieckiem u boku to nie lada wyzwanie. Tymczasem do sedna, z potrzeby większej ilości ruchu, odskoczni aby nie zwariować oraz wygłupiania się, założyłam TIK TOK’a (nazwa jak instagram – klaajdka) i dopiero się rozkręcam, ale zabawa jest przednia! Ktoś ma?

Czekam z utęsknieniem na czas, kiedy sytuacja się unormuje i będę mogła bez strachu wyjść na ulice. Kiedy będę mogła żyć „po staremu”, pójść do pracy. Kiedy każdego swojego wyjścia poza mury domu nie będę nareszcie żałowała i miała z tyłu głowy myśl, że nie powinnam. Najgorsze jest to, że nie wiadomo kiedy to się skończy, jak się rozwinie i że wraz z końcem marca nie pożegnamy się z tą sytuacją. Cóż, jest to lekcja życia i naprawdę można z niej wiele wyciągnąć, zmienić podejście. Wielu z nas poznaje się na nowo, ale jest też część, która jest od siebie oddzielona o setki kilometrów i tęskni bardziej niż kiedykolwiek. Co by się nie działo sytuacja jest nowa DLA KAŻDEGO, ale mam nadzieję, że podołamy i wyjdziemy z tego cało.

Życzę Wam ogromnej ilości zdrowia. Trzymajcie się ciepło!

Psst! Zapraszam na mojego instagrama 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *