LET IT SNOW


Wakacje to był dla mnie czas, w którym dużo dłużej spałam, leniuchowałam i żyłam 
sobie z dnia na dzień rozkoszując się promieniami słońca i wolnością. Już ponad miesiąc jestem z powrotem 
w „swoim trybie” (czyt.: uczelnia, siłownia, gotowanie, znajomi, nauka itd, itp) i wcale mi to nie przeszkadza. 
 

Przez ten miesiąc, który minął, 2 tygodnie przyzwyczajałam się do niego, musiałam wyzbyć się 
leniuszka, który we mnie drzemał. Przez chwilę byłam zmuszona wstawać o 6, a nawet przed – teraz jest to dla mnie norma, 
z której nie sposób się nie cieszyć – dzień mam dłuższy, dużo mogę zrobić i rano witam siłownię z uśmiechem na twarzy (i ziewnięciem;)). 
 (dzisiaj-09.11.16r)

Dzisiaj ku mojemu zdziwieniu za oknem …śnieg. Tak, tak, zapewne Ameryki nie odkryłam i 
wiem, że masz okno w pokoju. 😉  I co teraz? 
Jestem w Lublinie, nie mam butów zimowych ani „wnętrza” mojej kurtki, mój koc (czyt. szalik) został w domu, a rękawiczki mam cieniutkie. 
Zamarznę? Może nie, choć zmarźluch ze mnie niesamowity i już na początku października chodzę opatulona jak bałwan. 
Na śnieg zdecydowanie za wcześnie i mam nadzieję, że za długo nie będziemy (póki co) cieszyć oka jego widokiem.
 (2 lata temu)
Jak to powiedziała moja koleżanka wlatując z tą szaloną nowiną do mojego pokoju – można od 
dzisiaj puszczać piosenkę „Let it snow”.  

Także zostawiam Cię z nią i życzę Ci miłego dnia! 
Ciebie też śnieg z rańca zaskoczył? 🙂 

komentarzy 12

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *