„We dwoje” Nicolas Sparks – recenzja

Wiecie jak to jest jak wszystko się wali i tracicie nad tym kontrolę? Kiedy już stajecie na głowie, a i tak efektów waszych starań brak? Kiedy usiłujecie coś naprawić i nie chcecie dopuścić do siebie myśli o tym, że „to koniec”? Ten moment kiedy życie się zmienia diametralnie i zastanawiasz się co robić, żeby było dobrze, żeby nikogo nie zranić.. O tym wszystkim przekonał się Russel Green z najnowszej powieści Nicolasa Sparksa „We dwoje”.


Russell Green to ojciec i mąż, który pragnie wszystkiego co najlepsze dla swojej ukochanej córki i żony, ale z czasem większość jego starań zaczyna iść na marne, a jego życie stopniowo przechodzi zmiany, z których on sam początkowo nie zdaje sobie sprawy. Próbował walczyć i do tego nie dopuścić, ale poniósł porażkę. W końcu nie da się nikogo zmusić do tego aby z nami został. Jego bajkowe życie legło w gruzach – stracił pracę, żonę, a dodatkowo sam musi zacząć pełnić rolę pełnoetatowego ojca – czy da sobie radę? W codziennym życiu otrzymuje dużo wsparcia ze strony rodziny, jak i od dawnej miłości – Emily, która jak się okazuje sama nie ma łatwo. Jest to piękna historia, której zakończenie porusza serce, daje do myślenia i otwiera oczy na niektóre sprawy. 

Powieść budzi wiele emocji i myślę, że poruszy zdecydowaną większość osób, które po nią sięgną. Momentami serio mocno się denerwowałam i zadawałam sobie różne pytania typu: „Dlaczego dałeś/aś się tak potraktować?”, „Dlaczego nie reagowałeś/aś?”, a także stwierdzałam, że coś jest nie fair. Szybko przechodziłam z jednej strony na drugą, żeby sprawdzić co się wydarzy dalej. 

„We dwoje”, nie ukrywam, była inna niż te które do tej pory przeczytałam spod pióra tego autora. Nie było historii dwojga kochanków, szczęśliwego zakończenia. Tym razem N. Sparks przedstawił nam postacie ojca i córki, ich życie – Jego, który był matką i ojcem zarazem oraz Jej – małej  6-letniej dziewczynki, która musi oswoić się z nową sytuacją. Książka jest naprawdę dobra, szybko ją pochłonęłam, byłam bardzo ciekawa jak sprawy się potoczą, czy moja wersja wydarzeń się sprawdzi – im byłam bliżej końca, tym bardziej modyfikowałam „swoje” zakończenie. Każda strona była dla mnie sporą zagadką, co bardzo sobie cenię! Polecam przeczytać i wyrobić sobie o niej własne zdanie 🙂 
Mojego pierwszego wrażenia nie jestem w stanie opisać, chwilę musiałam się z nią oswoić, w końcu była inna niż cała reszta, a ja szybko się do czegoś przyzwyczajam. Jednak po dłuższej chwili przemyśleń stwierdzam, że naprawdę warto sięgnąć po tą pozycję i przeżyć tę historię krok po kroku z bohaterami. 

Rok wydania: 2017 

Kto czytał? Jak wrażenia? Koniecznie dajcie znać! 


komentarzy 5

  • Paulina G Lifestyle

    Uwielbiam Sparksa! Mimo że jego powieści są dość przewidywalne to i tak warto go czytać, chociaż ze względu na jego styl pisania i możliwość kompletnego zapomnienia o codzienności i wgłębienie się w świat, który stwarza autor.

  • Trollo lollo

    Świetny wpis sam zacząłem z dziewczyną w tym roku, przygodę z fitnessem i odchudzaniem na pewno będziemy polecać Twojego bloga wśród znajomych 🙂 nie możemy się doczekać, aż wstawisz coś nowego 😀
    Ja bardziej w Calisthenics poszedłem a moja dziewczyna sam fitness 🙂 trzymaj się cieplutko.

    Osobiście mogę też polecić Diet map w celu połączenia efektów Twoich programów ćwiczeniowych jak i porównania diety https://goo.gl/z5eNrM = Diet map a także kartę Mylife https://goo.gl/14LKrD
    która pozwala na dostęp do lekarzy a także siłowni i punktów fitness w całej Polsce bez zbędnego chodzenia i załatwiania formalności

    Pozdrawiam i na 100% będziemy wracać do lektury na Twoim blogu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *